kurwy, wino i pianino

ciesz się, że żyjesz w ogóle

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
...ponad rok od ostatniej notki. Co się zmieniło?
To, że nie biegam jak siusiara za chłopakami, nie biegam wprawdzie za nikim. Napisałam test, może dostanę się do tego LO co chcę - nie wiem. Ale zmieniam się, zmieniają się moje potrzeby. Na 3 klasę zmieniłam szkołę, uwolniłam się od tych zasranych kompromitujących się na każdym kroku pozerów, chyba.
Jest lepiej, odnawiam stare znajomości, patrzę na swoje stare notki - PIERDOLE KIM JA KURWA MAC BYŁAM - załamuje sie. No, rodzina też sie mną załamuje - czy wiedzą że jestem nałogową palaczkę? że na urodziny znajomi złożyli się na 2 jack daniels'y? nie, chyba nie wiedzą. Hahahhaha przypominam sobie jak w 1 gim znaleźli u mnie paczkę marlboro chryste panie co to było!

dostałam orgazmu
Tagi: ja
22.05.2011 o godz. 18:28

.

Nie wiem z czego się,kurde,cieszyłam.M. wyjechał,mówi,że wróci w maju...zajebiście.
Najgorsze jest to,że jak już mam chłopaka,to pojawiają się inni.Niby mam 15 lat itp. ,ale ich to mało obchodzi.Każdy się do mniee klei O.o fakt,może zmieniłam trochę styl ubierania,bo ten grunge,to jedna wielka ściema,przynajmniej w czasach teraźniejszych.
Zatapiam się w latach `70, `80 i `90.To było coś,ta muzyka...a nie to co teraz.
Wszytko jest takie dziwne.Zesztą cały czas było i jest dziwne,tylko czasami trochę mniej.
Nie ma gównianej muzyki.Jedna jest po prosu lepsza,a ta druga gorsza.
Tagi: /
10.04.2010 o godz. 00:01
Idzie!Kocham wiosnę.Serio.
Przyjaźnię się z dziewczynami z klasy.Biegamy po szkole robiąc dziwne rzeczy.
Chodzę z M. i jest super. Znaczy się pierwszy raz mnie pocałował w szkolnym wejściu ;].A co do Oziego...cóż, gówno.Gadam z nim,ale nie jest tak jak zawsze.D. nie przychodzi do szkoły. Może jest w ciąży?
Tagi: gówno
27.03.2010 o godz. 15:29

Biegam po domu śpiewając piosenkę L7.
Zajadam się krakersami[Tuki!]i wlewam w siebie litry multiwitaminy i sprajta,czego robić nie powinnam,ze względu na mój `słaby`żołądek.
Zaraz powinien przyjść M. ;D
mam cały czas zaciesz,bo mam[wraz z M. i jego kumplami]na koniec roku `koncert`.Znaczy się ja będę śpiewać[nawet ładnie mi to wychodzi],M. grać na gitarze,a facet od muzyki na perkusji[tak by the way,to ja miałąm grać,ale samce stwierdziły,że nie mogę robić tego naraz;tępaki].
http://www.youtube.com/watch?v=zjKgiTzLPMs
Tagi: buhaha.
13.03.2010 o godz. 12:01
Tak.Może to dziwne, bo do niedawna, nie mogłam patrzeć na Courtney Love.A teraz nagle : BUM!lubię jej zespół O.o
moja poprzednia notka,nie jest w moim `stylu`.Jest taka...taka słitaśna.
Piątek.
Na reszcie.
Na jutro umówiłam się z M. , nie wiem czy coś z tego wyjdzie.
Wracając jednak do dnia dzisiejszego.
Na pierwszych lekcjach miałam w-f, gdzie mierzyli nam czas.Byłam zdaje się pierwsza[D. 9!].Nastepnie wszystkie dziewczyny z mojej klasy[ja też ;D]poszły kibicować chłopakom z liceum[Ozi,M itp.].Poczłapałam za nimi,a nastepnię tępo gapiłam się w boisko.
Rozumiem fizykę! Nareszcie!
No...to tak minął mi piątek...jakoś tak...pusto.
http://www.youtube.com/watch?v=irPLsvkZyUg
Tagi: Hole.
12.03.2010 o godz. 23:29
Cały czas sms'uję z M. <3`
W tym miesiącu to będzie masakra z płaceniem, za telefon ;/
Ojciec jest wkurwiony, bo spytałąm się :
-Tato, włączysz mi drukarkę ?
Jest mi ona potrzebna, aby wydrukować o Toruniu, na polski.
Teraz ojciec siedzi w swoim pokoju, zły, że mnie matka urodziła.Idiota.
Mieszka ktoś w Toruniu ?
399.jpg
Tagi: Toruń.
07.03.2010 o godz. 22:56
Spotkałam się dzisiaj z M.[szaleńczo przystojnym blondynem].Na początku gadaliśmy tylko rzeczy w stylu : `ej, a znasz...?`,ale potem się ,,rozkręciło'' ;]
Poszliśmy do galerii na lody[bez głupich skojarzeń,proszę],a następnie rzucaliśmy się śniegiem.
Z powodu mego,super celu,trafiłam go kilka razy w twarz, co przyjmował z serdecznym śmiechem.Serio,było zajebiście.
Ale niepotrzebnie oceniałam dzień przed zachodem słońca.
Kiedy to M. trafił mnie w twarz,całkowicie straciłam równowagę i runęłam na ziemię.Podbiegł do mnie i się spytał:
-Ej,śnieżynko,ni Ci nie jest...?
-Hmmm...nieeeeee...chyyybaa...jest.
-Czego się dla Was nie robi.
I...wziął mnie na ręce! To był dla mnie taki szok, że ledwo zdąrzyłam wydukać `dzzięki`.
Cóż,przy mej niedowadze,trudno mnie nie podnieść.
Szliśmy tak chwilę[to jest, M. szedł],śmiejąc się,gdy nagle M. powiedział.
-Oł,noł.Twój kochaś na 12.
Odrazu mnie podniosło.
Wychyliłam głowę do przodu,licząc, że zastanę tam Oziego wraz D. , ale nieeeee.
Był sam Ozi.
Gapił się na mnie z taką nienawiścią,jak ja wczoraj na niego.
Cóż, pomyślałam.Teraz liczy się M.
Znowu zaczęłam się śmiać, a M. wraz ze mną.
Jednym słowem udany dzień.

PS Chyba zacznę `działać` w sprawie z M. Bóstwię go!

http://www.youtube.com/watch?v=zjKgiTzLPMs
459.jpg
07.03.2010 o godz. 21:19
A w szczególności na życie .
Wymówcie to słowo.Dla wielu z Was jest to coś pięknego,lecz dla mnie[przynajmniej akualnie]NIE.Dla mnie jest to najzwyklejszy koszmar.
Cały czas odreagowuję Oziego.Zdrajca.Skurwiel.Coś gorszego.
Wiem,że wyolbrzymiam.Taka moja natura...niepotrzebnie dzięlę włos na cztery.Przecież nic się nie stało.Czy przyjaciel,który Cię olewa,ze względu na...no właśnie,na co?
D. jest w klasie od poniedziałku,a już ją wszyscy wielbią.Cholera,jeśli dalej tak pójdzie...to nie wiem co.
Dzisiaj np. K. i A. podeszły do mnie z wiadomością,że D. umie grać na perkusjii i na gitarze.I że słucha Nirvany,Alice in Chains.No to podeszłam do D. i się pytam :
-Słyszałam,że umiesz grać na perkusjii.
-No umiem.
-A umiesz zagrać Polly ,Nirvany ?[tego z praktycznego punktu widzenia nie da się zagrać na perkusjii]
-Umiem.A co, ty nie?
-Tak się składa, że nie. Bo widzisz, moja droga -tego nie da się zagrać.
A ona taki szok, że nie da się tego opisać.
-A na gitarze, umiesz agrać Smoke on the water ?
-Yyyy...tak.Jasne ,że tak.
-Ach.A umiesz zagrać chwyt `C dur` ?
Znowu szok ,więc dałam sobie spokój.
-A co ty mnie tak wypytujesz ?
-Ach...nic.Po prostu, nie wpodziewałam się,że osoba wyglądająca jak Ty,wiedzieć co to perkusja...I wiesz, co?
Respekcik,mówiąc twym językiem.Za to, że jako jedna z nielicznych umiesz zagrać Polly na PERKUSJII.
W tym samym momencie podszedł do nas[to jest do D.] Ozi.
I D. oczywiście musiała mnie podpuścić,gnida jebana.
-Wal się suko.Co Ci do tego,że gram na perkusjii ?!
-A to,że jesteś zbyt niedorobiona,aby na niej grać.
Ozi zmroził mnie zwrokiem i powiedział :

-Nie wkurwiaj się.Ona zawsze taka jest.Cóż,ktoś musi się znęcać nad nowymi,nie ?
I ją przytulił.
Tego było już zawiele.W oczach stanęły mi łzy.Spojrzałam się na niego z nienawiścią,a on wydawał się czerpać z tego chorą satysfakcję.Do cholery,on był prawie moim chłopakiem!
Przez cały dzień ze zniecierpliwieniem oczekiwałam w-f'u.Nie jestem jakimś wybitnym sportowcem[no, nie licząc biegania]ale, dzisiaj graliśmy w siatkówkę.Postanowiłam tak mocno przyjebać D. piłką,żeby jej się w tej piepszonej główce zakręciło.Najlepiej żeby zdechła,suka.
Na w-f'ie dawałam z siebie wszystko, można było powiedzieć,że byłam najlesza z drużyny.
Zobaczyłam, że D, celuje we mnie piłką.Wkurzyłam się i przyszykowałam ręce do odbicia.Piłka poleciała prosto na mnie,ale ja odbiłam ją tak, że trafiłą centralnie w nos D.
I w tedy zrozumiałam, że zachowuję się jak ona.
Oczywiście wszystkie dziewczyny do niej podbiegły,a ja nawet nie pytając się czy można wychodzić,poszłam do szatni.
Następnie udałam się do sali muzycznej,aby pokazać C.[facetowi od muzyki,mówię do niego po imieniu ; uczy mnie grać na perkusjii]czego nauczyłam się przez ferie.
Na początek puścił `smells like teen spirit` i muszę przyznać,że dobrze mi to wyszło.
Kieyd grałam Metallike,do sali wszedł jakiś blondyn z kumplami...Grałam dalej a oni `bezczelnie` się na mnie gapili.
No tak...miałam na sobie wąską spódnicę w kratę, prawie do kolan,czarny sweter i conversy[musiałam zaznaczyć markę,po prostu musiałam ;D].
Kiedy skończyłam grać,podszedł do mnie ten blondyn i zaczęliśmy gadać.Okazało się ,że jest niezłym wariatem,w dość pozytywnym znaczeniu tego słowa ;]
Jakoś tak dziwnie się na mnie gapił, jak ze mną gadał.Raz prosto w oczy[co mnie krępuje]raz na usta...Hmm...jutro się spotykamy.Zobaczymy co z tego wyniknie.
Tagi: M.
05.03.2010 o godz. 23:16
Koniec.
Przyjaźni z Ozim.Dlaczego,spytacie.Ponieważ,mój dotychczasowy przyjaciel,woli kleić się do jakiejś pizdy[sorry,wkurzona jestem]niż ze mną gadać.
W niedziele mieliśmy się spotkać,ale odwołał spotkanie,mi się specjalnie nie chciało odrywać od książki [czytam `tunele`wiem,głupia nazwa]więc,nie pytałam nawet dlaczego.
W poniedziałek mamy oboje na 8.00 , więc miał po mnie przyjść.I co? Oczywiście nie przyszedł.
Na długiej przerwie podeszłam pod jego klasę,w celu spytania o co chodzi.Gapię się...i widzę GO jak w najlepsze gada z jakąś dziewczyną[dobra znam ją,od tego półrocza chodzi ze mną do klasy,widać chce GO poderwać,głupi babsztyl].Była to niejaka D.
W końcu,zdrajca jeden,mnie zauważył i łaskawie do mnie podszedł.Oczywiście D. za nim .
-O cześć!
-Tak cześć.Nie przeszkadzam?
-Nieee...[spojrzał się za siebie].
-Dobra Ozi,nie rób sobie jaj.Wiem o co chodzi z D.[powiedziałam jej pełne imię].Nie jestem taka tępa jak ona.
-Hmmm?
-Nie `hmmm`.Człowieku zastanów się.Nikt nie poleci na Twoje dłuugie czarne włosy i ciemne oczy.
-Paulina,co ty gadasz?
-Pierdnij se w twarz,idioto.[jest to jego stały tekst].
Szczerze mówiąc,kłamałam jak z nut.
Dobra.Ja poleciałam na te jego włosy i oczy...I teraz jest DUPA
Ta piosenka jakoś pomaga mi przetrwać.
http://www.youtube.com/watch?v=yIGw2Wg88Ns
Tagi: .
04.03.2010 o godz. 23:04
No i znowu przyszedł najebany.
Brat -alkocholik,brat-ćpun.Z tym ćpunem to nie wiem,ale to możliwe.
Rodzice byli[i nadal są] u znajomych na urodzinach,a ja siedziałam przed telewizorem i skakałam z programu na program.
Cisza.
A tu nagle takie ŁO!Ktoś się dobija do drzwi.Na początku myślałam,że to jakiś żul przyszedł prosić o pieniądze na `jedzenie`.
Otwieram,a tam mój brat najebany do granic możliwości.Planowałam go tam zostawić,żeby rodzice zobaczyli,jakiego mają syna,ale wkońcu się zlitowałam i jakoś wciągnęłam go do domu.Zostawiłam w przedpokoju i poszłam oglądać telewizję.Po jakimś czasie postanowiłam sprawdzić co z nim jest.Patrzę a tu znowu takie ŁO!
Cipus jeden,postanowił sobie użądzić karaoke.Otóż wyjął kartę z kieszeni i coś śpiewał.Trzasnęłam go w twarz i jakoś powlókł się do swojego pokoju.I siedzi tam do teraz.
92907.jpg
usmiechniete-piwo-328-OBRAZKY_PL.jpg
27.02.2010 o godz. 16:28

;/

Wiem,długo nie pisałam.
Mam załamanie psychiczne i całkowitą niechęć do życia.
Gdzieś tak we wtorek,zdechł mi chomik.Może to głupie,ale ryczałam jak bóbr.
Wczoraj mój kumpel z klasy wysłał mi sms'a z treścią:kocham cię.
Uświadomiłam sobie,że kolejnej osobie będę musiałam powiedzieć `spadaj`.
Miłość...przecież to coś pięknego,wspaniałego...
Tak,kurwa,tyle,że to nie moja bajka.
Od prawie tygodnia czuję się jak gówno.
I niech mi ktoś jeszcze raz powie,że jako grunge wyglądam ślicznie,niewinnie.
Niewinnie,ślicznie?do cholery,grunge ma odpychać,a nie przyciągać!
Cóż,obiecałam sobie,że nie będę myśleć o...śmierci[mój ojciec ma dwie strzelby więc wiecie,pokusa jest duża,i to jeszcze z jakim wyborem],ale jakoś nie mogę.
Do tego dochodzi jeszcze myśl,że za kilka dni szkoła.\

Bóstwię tą gitarę *___________*.
11095-fender_stratocaster.jpg
26.02.2010 o godz. 13:14
Siedzę w pokoju brata i słucham Nirvany,unplugget.About...nie,teraz Territorial Pissings,z Reading Festival.Jednym z moich marzeń,jest tam wystąpić.
Czyli jest ze mną źle.Czuję się jak kupa gówna.Z piegami.
Teraz Polly,też z Reading.
Serio jest ze mną co raz gorzej.Śmiałabym stwierdzić,że mnie nie kochają.
http://www.youtube.com/watch?v=r4vvVuHa88w&feature=related
ach,ten Kurt.
Jak byłam mała to miałam okulary podobne do tych,które posiadał on.Tyle,że różowe[wpf?].I byłam podobna do jego córki,Frances.
Co nie zmienia faktu,że czuję się jak kupa gówna.
czy ona nie jest ładna,no?

Family035.JPG
19.02.2010 o godz. 22:38

piegi,ludzie,piegi!
W ciągu ostatnich miesięcy,zauważyłam,że na twarzy mam piegi, moje `piękne`blond włosy,zamieniają się w brąz,a oczy,z niebieskich stają sie szaro-zielone.
Tracę wszystkie moje zalety ;]
Wprawdzie Ozi uważa,że piegi są sexy[chyba on jedyny],bo chodził z `pieguską`.Czy ktoś jeszcze tak uważa?Niedługo będę potrzebować wsparcia psychicznego
-__________-
Jutro,tak dla zabicia czasu idę do kina z bratem.W prawdzie nie mam pojęcia na co idę.Chyba coś o jakims chłopcu i o greckich bogach.Żenada :x
Drogi ludu,uczę się grać na gitarze[?] . Dostałam na gwiazdkę.Wraz z jakąś chujową książką.Co to jest `[Em]` ?
było w Polly,Nirvany.
Nawiązując do Nirvany - widziałam stringi z Kurtem.Jakie to,kurwa,żenujące.Choć z drugiej strony zabawnie było by miec Kurta na tyłku[?] .
to mnie podnieca ;D :
http://www.youtube.com/watch?v=7G3h17i6xEM

http://www.youtube.com/watch?v=VD3Sn3nrMIQ&feature=related
Tagi: piegi!
18.02.2010 o godz. 23:05
Za chuja nie mam weny.Czuję,że z to moje 'opowiadanie' przeobraża się w kultowy[o zgrozo!]juz 'tłajlajt'[czyt.zmierzch].A tego za wietnam bym nie chciała.Prędzej włoże głowę w kibel i spuszczę wodę[będę miała otwarte oczy i usta],niż napiszę coś na wzrór tego porn-mejera.
Otóż,drogi ludu zmierzch przeczytałam przez mą ciotkę.Kupiła mi to cholerstwo na urodziny.A,że tą książkę się prosto i szybko czyta,przeczytałam ją w niecały dzień.Moja ciotka wzięłą to za dobry znak i jeszcze tego samego dnia pomaszerowała do 'empika' i kupiła mi wszystkie części.Nie przeczytałam ich.No może trochę drugiej części,bo myślałam,że Edzio zginie. >______________<
I się zawiodłam.
Otóż,drogi ludu,nie uwiódł mnie cudny Edzio.Bardziej przeraził.I ciasteczkiem to on nie jest -.- I nie wiem,dlaczemu me rówieśniczki cały czas się nim podniecają.
Jak nie nim,to mniej cudnym,chociaz cudnym Dżejkobem.
Otóż,drogie dzieci,prawdziwe CIASTECZKO[jak ja kocham to słowo *.*]żyło w latach '67 - '94. Ot co. A pozostałe ciasteczka jeszcze żyją.I niestety,nie mówię tu o boskim dżoł dżonasie,czy innym jebańcu,pachnącym kałem.
17.02.2010 o godz. 00:02
Dziejszy dzień minął mi w marę spokjnie,nie licząc upicia się oraz zobaczenia galerianek i 2 kradzieży.
Zaraz potym,jak wstałam wybrałam się do pobliskiej galerii.Myślałam,że będzie tak jak zawsze.Pogapię się na ludzi i najem w supermarkecie.Proste.
Ale już w pierwszej minucie mojego pobytu usłyszałam to wnerwiające ,,pikanie''kiedy wynosisz coś ze skepu.
Gapię się w bok i widzę dwóch ochroniarzy szrpiących się z nastolatkiem.Idiota,zapamniał o zabezpieczeniach na towarze i miał pecha,że ochroniarze stali tuż obok.
Postanowiłam,że nie będę jendą z tych ciekawskich człowieków i pójdę w stronę makdonalda.
Stąjąc przy kasie,odwróciłam się za siebie.I co ujrzałam?
Najzwyklejsze w świecie galerianki.Aby upewnić się czy mam rację zaczęłam przysłuchiwać się ich rozmowie.
Szczerze mówiąc,nigdy jej chyba niezapomnę.
-I co Ci kupił?
-No wiesz,te buty.Te co mam na sobie.
-Aaa,no to spoko.Mi kupił te dżinsy.

I w tej o to chwili ledwo co udało mi się stłumić śmiech.Zupełnie jak w filmie,pomyślałam.Jak kupisz mi dżinsy,to zrobię Ci loda.
-Świetnie.Wiesz,to żarcie mi może zaszkodzić.
Dalej nie słuchałam,bo usłyszałam:Proszę,co podać?
mówione wyraźnie znudzonym głosem.
Po makdonaldzie udałam się przed galerię,na przystanek.Znowu oglądając się za siebie zobaczyłam 2 chłopaków wybiegających z budynku.A za nimi,oczywiście ochrona.
Po przyjściu do domu,nie zrobiłam nic innego,jak to,że wzięłam wódkę i sporo wypiłam.
Potem rzuciłam się na kanapę i...to chyba wszystko,do momentu w którym się obudziłam.A dokładniej zostałam obudzona.Zrobił to jeden z moich kotów.Znudzony lizaniem ,zaczął drapać mnie po twarzy.



Come
As you are
As you were
As I want you to be
As a friend
As a friend
As an old enemy
Take your time
Hurry up
The Choice is your
So don`t be late
Take a rest
As a friend
As an old memorie .
15.02.2010 o godz. 23:21
Walentynki?Sranie w banie .
Ale w tym roku były inne niż pozostałe.
Budząc się rano,nie podzialałam[i nadlal nie podzielam]tego podniecania,które czuli wszyscy inni ludzie.No bo w końcu te walentynki,to nic innego jak zarabianie przez jeden dzień w roku na jakiś tandetnych misiach,czy innych badziewiach,które nasz drogi lud kupuje.
A więc,o 13.00 poszłam kafejki[cóż za kobieca nazwa]w której umówiłam się wcześniej z Ozim.Zdziwiło mnie miejsce jakie wybrał,bo jak już umawialiśmy się w walantynki,to tylko w makdonaldzie,którego on mi fundował.
W tym roku było jednak inaczej.Na walentynki dał mi misia[jezu,jakie to cholersto jest wielkie i puchowe!],mówiąc przy tym,że chciał mi kupić DVD z koncertu Nirvany,lecz po pierwsze nie starczyło mu kasy,a po drugie uznał,że to mało romantyczne!
Ło matko!teraz to mnie rozwaliło.
Co jak co,można różne rzeczy o mnie gadać,ale jestem dziewczyną i oczywiście się zarumieniłam.
Jednak przez całe spotkanie,do niczego nie doszło[?].
Na koniec,powiedział tylko,że za wczorajsze zdarzenie,macocha[tak,tak rodzice się rozwiedli]wysyła go do baci pod warszawę![ło jezusie!stamtąd,za wietnam nie ucieknie -.-].
Na koniec się przytuliliśmy[doprawdy,jakie to słodkie T.T],a potem pobiegłam w podskokach do domu .
Cóż,jednak nie było tak źle ;]
Tagi: gówno.
14.02.2010 o godz. 21:45

Dobranoc,dobry ludu.
Przed pójściem spać,chcę powiedzieć,że jesteście dziwni .Znaczy się,dobry ludu,każdy jest dziwny,lecz na swój sposób.Nawet zmierzchofanki,słitaśne emo dziewczynki i wy nieobliczalni pejo-fani.
13.02.2010 o godz. 23:49
Pomimo tego,że padał deszcze szłam najwolniej jak tylko potrafiłam.Cały czas myślałam o tym chłopaku ze spożywczaka.
Nie żebym się zakochała i tym samym oczekiwała jakiegoś miłosnego finału.
W końcu doszłam do domu.Nikogo w nim nie było-dziadkowie pewnie gdzieś pojechali.Super,całe popołudnie wolne.
Pomyślałam,że pójdę do Katy i oddam jej tą przeklętą gazetę.
Lepsze to niż gnicie w tej norze.
Wyszłam na deszcz.Założyłam na uszy słuchawki,więc czas powinnien mi szybko zlecieć,pomyślałam.
[...]
Zapukałam do drzwi.A raczej w nie walnęłam.
Otworzył mi ten sam chłopak,co był w spożywczaku.
-Co?-'przywitał'się.Spojrzałam się na niego z zażenowaniem.
-Przyszłam oddać Katy gazetę,ale widzę,że jest zajęta.-nie byłam do końca pewna,czy osobnik,który przede mną stoi to jej nowa zdobycz.
-Zajęta?-teraz wyraźnie się ze mnie śmiał.-Co ty.Wchodź-wyraźnie się rozchmurzył.
Weszłam.Zaskoczyło mnie wnętrze,choć dałabym przysiąc,że salon był kremowy.
Chłopaka to rozbawiło.Zmroziłam go wzrokiem.
-Ok,to przekaż jej,że byłam.-nie chciałam widzieć się z Katy.
Nie odpowiedział.Wyszłam.
Postanowiłam udać się do miasta,aby zakupić płyty.
Tagi: zoe.
13.02.2010 o godz. 23:16

Ozi .
Zadzwonił.
Powiedział,że dobrze,że poszłam.Ja tak nie uważam.Idiota.
Mówił jeszcze,że dostanie naganę[chodzi w mojej szkole do liceum,a ja w niej do gimnazjum].
DUPA .
Zajebiście,jednym słowem.Mój najlepszy przyjaciel,dostał opierdol,przeze mnie .

Ah...siedzę w swoim pustym praktycznie pokoju,z głową pełną ,,złych myśli''...
Jakie życie jest zjebane !
13.02.2010 o godz. 21:56
Wróciłam.

I jest mi cholernie smutno,że tak wyszło.Sorry,Ozi,sorry!
A więc.
Kiedy dotarliśmy do tej piepszonej szkoły,nie wiedzieliśmy,że jest tam ktoś oprócz starego i śmierdzącego stróża.
Zabraliśmy się za malowanie punk'owych sloganów na ścianie,kiedy nagle ktoś[jak się potem okazało,dyrektor]krzyknął:
-Ej,wy!Rzucić te puszki!
Ja oczywiście zwiałam jak głupia,w krzaki . A on tam został.Biedny Ozi.
Stał tam jak wryty i gapił się na dyrektora.Ale dupek.
Dyrektor do niego podszedł i się spytał:
-A gdzie jest ta druga osoba,która z Tobą była?
Ozi odpowiedział:
-Nikogo,do cholery ze mną nie ma!Jestem sam!
I dalej już nie słuchałam.Wyszłam po cichu przez dziurę w płocie.
13.02.2010 o godz. 21:31
zoe
kurwy, wino i pianino
Skąd: zadupie,czyli tam gdzie ludzkość nie ma przyszłości,a jedyna spoko osoba to kot .
O mnie: dorosłam, tak mi się przynajmniej wydaje. Minął chyba ponad rok od mojej ostatniej notki - mojej, jako głupi szczeniak.
statystyki